Chyba każde dziecko marzy o tym, żeby posiadać jakieś zwierzątko. Zwierzęta są przecież takie fajne, można się z nimi cały czas bawić. Ale często kiedy zwierzak pojawia się wreszcie w domu, okazuje się że wcale tak fajnie nie jest.

Z psem trzeba wychodzić na spacery, nawet kiedy jest brzydka pogoda i bardzo się nie chce. Wszystkie zwierzaki potrzebują opieki - trzeba je karmić, czyścić kuwety i klatki, odwiedzać weterynarza. Nie zawsze też chcą się bawić z dziećmi. I to powoduje, że początkowy zapał i radość z posiadania zwierzątka stopniowo maleją.

Tak było w przypadku bohatera książki Benjamina Chauda "Żegnaj Skarpetko!". Chłopiec miał królika o imieniu Skarpetka. Królik był beznadziejnym towarzyszem zabaw - nie umiał grać w piłkę ani bawić się w Indian. Chłopiec uznał, że Skarpetka nie może dłużej być jego najlepszym kolegą i postanowił się go pozbyć. Zabrał go na spacer, po czym w samym środku lasu przywiązał do drzewa i zostawił. W drodze powrotnej nie mógł przestać myśleć o tym co zrobił, wrócił pod drzewo, ale królika już tam nie było...

Książka kończy się dobrze. Chłopiec odnalazł Skarpetkę, zabrał go do domu i traktował o wiele lepiej niż przed próbą porzucenia. Zrozumiał, że królik to nie zabawka, której może się pozbyć kiedy już mu się znudzi. Po przeczytaniu książki rozmawialiśmy z przedszkolakami o obowiązkach związanych z posiadaniem zwierzaka i o odpowiedzialności jaka spoczywa na jego opiekunach. No i oczywiście o tym, ile radości zwierzę potrafi dać swojemu właścicielowi.

M. Sz.