W marcu dyskutowałyśmy o książce Stefana Zweiga „Dziewczyna z Poczty”. Sam autor jest niezwykle ciekawą i fascynującą osobowością. Stefan Zweig był austriackim Żydem. Urodził się w rodzinie  milionera i cały świat stał przed nim otworem.

Studiował filozofię i historię sztuki w Wiedniu. Za młodu podróżował z rodzicami nie tylko do szwajcarskich kurortów, ale jeździł po Europie, Ameryce Północnej i Południowej, po Indiach. Był także w Chinach i w Afryce. W czasie tych podróży poznał takich twórców jak Maksym Gorki, George Bernard Shaw, Romain Rolland oraz intelektualistów - Alberta Schweitzera i Sigmunda Freuda. Na pogrzebie twórcy psychoanalizy wygłosił mowę pożegnalną. Zweig był  zafascynowany Zygmuntem Freudem i jego pracami dotyczącym psychoanalizy. Życiowy dramat tego uzdolnionego, energicznego i dobrze zarabiającego pisarza zaczął się w 1933 roku, kiedy w jego ojczystym kraju zaczęły się prześladowania Żydów. Zweig wyemigrował z Austrii najpierw do Wielkiej Brytanii, a następnie do Brazylii, gdzie w 1942 roku na znak protestu przeciwko faszyzmowi i toczącej się wojnie popełnił wraz z żoną samobójstwo.

Stefan Zweig jest twórcą wielu powieści, biografii, dramatów a nawet wierszy. „Dziewczyna z poczty” to jego ostatnia, niedokończona powieść. Ukazała się dopiero czterdzieści lat po jego śmierci. Akcja powieści toczy się po zakończeniu pierwszej wojny światowej w Austrii. Osiem lat po rozpadzie monarchii kraj pogrążony jest w kryzysie. Jej bohaterką jest Cristine, młoda dziewczyna, która dzięki protekcji kuzyna dostaje posadę urzędniczki pocztowej w małej wiejskiej miejscowości. O tych urzędach Zweig pisze tak „Wiejskie urzędy pocztowe w Austrii niewiele różnią się od siebie, kto widział jeden, ten zna wszystkie. Urządzone, albo raczej zunifikowane w tym samym czasie za Franciszka Józefa i z tego samego funduszu jednakowo nędznie wyposażone, wszędzie wywołują to samo ponure poczucie niechęci do państwowej instytucji...”. Do takiego właśnie urzędu Cristine przychodzi codziennie do pracy. Po południu wraca do domu, jest to niewielki, wilgotny i słabo ogrzany pokój, w którym mieszka z matką. Cristine opiekuje się schorowaną matką, mają mało pieniędzy i muszą żyć bardzo oszczędnie. Codzienna monotonia  sprawia, że dziewczyna jest stale smutna i przygnębiona, nie widzi dla siebie żadnej lepszej przyszłości. I oto pewnego dnia dostaje zaproszenie od bogatej ciotki, która przebywa w jednym ze szwajcarskich kurortów. Cristine postanawia zrobić sobie po raz pierwszy wakacje i wyjeżdża do ciotki. To jest taki moment, że powieść przypomina trochę bajkę o Kopciuszku. Ciocia - dobra Wróżka pożycza jej piękne stroje, prowadzi do fryzjera i kosmetyczki i wtedy Cristine przeistacza się w niezwykle piękną i atrakcyjną kobietę. Mężczyźni za nią szaleją, kobiety są zazdrosne i za wszelką cenę chcą się pozbyć atrakcyjnej rywalki. Kiedy wychodzi na jaw pochodzenie Cristine, ciotka postanawia wyprawić dziewczynę do domu, by uniknąć towarzyskiego skandalu. Po powrocie na wieś dziewczyna nie potrafi wrócić do dawnego szarego życia. Nienawidzi tego, co ją spotkało i wszystkiego co ją otacza. Staje się agresywna, nieuprzejma i zniechęcona. Pewnej niedzieli jedzie do Wiednia, by odwiedzić siostrę i tam poznaje Ferdinanda. Ferdinand brał udział w pierwszej wojnie światowej, potem został zesłany na Syberię, ma niesprawną rękę, pracuje dorywczo i prawie nie ma środków do życia. Podobnie jak Cristine jest rozczarowany rzeczywistością i brakiem perspektyw na przyszłość. Oboje szukają sposobów na wyjście z trudnej sytuacji życiowej.

Pisarz nie zdążył postawić przysłowiowej kropki nad „I” i nie wiemy jak dalej potoczą się losy tej doświadczonej przez życie pary, możemy uruchomić wyobraźnię i dopisać własne zakończenie. Tę książkę świetnie się czyta. Zawiera w sobie ciekawą historię, ma dobre tempo, napisana jest pięknym, poetyckim językiem. Warto sięgnąć zarówno po nią, jak również po inne może już nieco zapomniane i przykurzone dzieła Stefana Zweiga.

Klubowiczka – Pani Maria Wojtaś